Pogodne Przedszkole w Luboniu

Trzy godziny w dawnej Polsce

Tak oto spędziliśmy czas na wycieczce:

Wyjechaliśmy dokładnie o 9.40. Wszyscy zjedliśmy duże śniadanko i starannie ubraliśmy się, bo pogoda była zimowa, tyle że nie padał śnieg. Podczas podróży widzieliśmy pola zasnute mlecznobiałą mgłą, puste drogi i sine niebo. Dojechaliśmy o godzinie 10.00 i ruszyliśmy do rezydencji ziemiańskiej, której nie zwiedzaliśmy wcześniej. Odnowione wnętrza mogliśmy podziwiać z przewodnikiem – panią kustosz, która opowiedziała nam o starych czasach, które pamiętać mogli tylko nasi dziadkowie. Widzieliśmy stare meble i urządzenia: gramofon, telefon, witryny pełne krzyształowych kielichów, olejne pejzaże i portrety, saloniki dla pana i pani domu. Podziwialiśmy urządzenie domu, bardzo komfortowe, a jakże inne od tego w naszym domu. Tam każda rzecz miała dekoracyjne wykończenie, nawet wazon na kwiaty, nic nie było zwyczajne. W jednym z pomieszczenień znajdowało się przedziwne lustro, a w nim ukazywał się duch właściciela rezydencji. Był to starszy jegomość ubrany w cylinder i smoking, przechadzał się wokół biurka, pozdrowił nas machnięciem ręki i ...znikł.

Potem poszliśmy na przedstawienie teatralne o zwyczajach świątecznych panujących w wielkopolskiej wsi w dawnej Polsce. Nic się nie zmieniło, bo teraz też pieczemy pierniki, dekorujemy stoły i choinki, czekamy na pierwszą gwiazdkę. Tylko my mamy  Mikołaja i Gwiazdora, a oni mieli kolędników i ....więcej śniegu. Śpiewaliśmy i tańczyliśmy z Panią Gospodynią i z Panem Soplem po skończonym przedstawieniu. Na ich zaproszenie poszliśmy do jadalni i zjedliśmy nasze śniadanko, do którego dostaliśmy ciepłą herbatkę. Potem wykonywaliśmy kartki świąteczne i mogliśmy podziwiać ludowe dekoracje na kiermaszu świątecznym. Na koniec poszliśmy do obory. Te zwierzątka już widzieliśmy, ale mogliśmy z bliska zobaczyć koniki polskie i barana. Zwierzęta zachowywały się bardzo spokojnie, nie zwracały na nas uwagi oprócz woła, który na nasz widok dosłownie zawył z uciechy. Musieliśmy śmiesznie wyglądać, bo wodził za nami oczyma i prychał przez cały czas. Pani twierdziła, że do nas mówił, ale chyba tylko ona go rozumiała, bo my nic a nic. A potem to już trzeba było wracać i ze zmęczenia posnęliśmy; część z nas już w autobusie, kilkoro z nas po obiedzie w przedszkolu.

Nawigacja
  • Strona główna
  • Nasze Przedszkole
  • Kadra
  • Podziękowania
  • Planowane dni dyżuru
  • Płatności
  • Plan sal
  • Roczny plan pracy
  • Rekrutacja
  • Jadłospis
  • Dlaczego warto...?
  • Konta Bankowe
  • Rada Rodziców
  • Promocja Zdrowia
  • Programy
  • Dokumenty
  • RODO
  • BIP
  • Kontakt
Grupy
Zajęcia dodatkowe
© 2020 Pogodne Przedszkole w Luboniu. Wszelkie Prawa Zastrzeżone. Wykonanie: Compute Web Studio